Dobry podryw to sprawa bardzo subtelna. Przede wszystkim nie możemy pokazać dziewczynie, że jesteśmy zdecydowani na wszystko. Po prostu nie powinniśmy podchodzić do niej jak do przyszłej matki naszych dzieci. Panny po prostu tego nie lubią. Należy być pewnym siebie i wyluzowanym, ale jednocześnie nie odkrywać wszystkich kart. Po pierwsze dziewczyny lubią tajemnice, po drugie facet który od razu wali prosto z mostu o co mu chodzi i co zamierza robić przez następne 20 lat swojego życia to miękkie jajo. Wierszyki miłosne też się na wiele nie zdadzą jeśli będziemy przy okazji robić maślane oczy. Trzeba być tajemniczym i twardym. Poza tym panny nie lubią prostactwa. Dobry podryw to nie jest granie nie swojej roli. Próbując zgrywać maczo przy 70 cm w klacie albo totalnie się ośmieszymy albo co najwyżej spotkamy się z obojętnością. Chyba, że zależy nam na lasce, która zamiast mózgu ma kalafior. Wtedy dwa fajne wierszyki miłosne, żel na włosach, skóra, fura, komóra i jedziemy. Potem może trochę swędzieć, no ale. Wiem jednak, że odstetek tych, którym zależy tylko na tym i łapią wszystko co się rusza wcale nie jest taki duży. I całe szczęście, bo poziom inteligencji w naszej populacji zaczął by się staczać w dół. Podrywać trzeba z głową.